Weszliśmy w las i co gorsza, las był zielony…

 Weszliśmy w las i co gorsza, las był zielony…

8 października dwie klasy maturalne: 5A i 5L poszły do Teatru Miejskiego na spotkanie z bambikiem, trzydziestoletnim Józiem, bohaterem „Ferdydurke” Gombrowicza. „Genialne”, „dziwne”, „czy to wszystko jest w tej książce?”, „co to było?”, „nareszcie spektakl, który mi się spodobał”, „sama prawda o życiu”, „zajrzę do tej lektury z czystej ciekawości” – to tylko kilka opinii uczniów zebranych od razu po wyjściu z teatru.

Okazuje się, że „Ferdydurke” to powieść awangardowa, która dawno nie była tak aktualna jak dziś. Anachroniczność szkoły, rozpad rodzin, ekspansja multimediów i skostniała wieś – to tylko część tematów poruszonych przez Gombrowicza. I choć razić może Zuta tańcząca na rurze (i tak znalazła swój fanklub wśród dużej grupy publiczności), pani Młodziakowa w makijażu i stroju rodem z klubu nocnego oraz nauczyciel łaciny mizdrzący się do swoich uczniów, to spektakl był ciekawy, na nawet momentami poruszający.

Okazuje się, że groteska i absurd potrafią niezwykle dosadnie przedstawiać świat, w którym żyjemy. A dlaczego warto przeczytać „Ferdydurke” lub pójść do teatru na realizację tej lektury?

„Bo Gombrowicz wielkim poetą był”! 😊Był wielkim poetą? Był poetą? Na pewno był…

Powiązane wpisy