13 i 14 czerwca 2017 roku, rzutem na taśmę, pojechaliśmy na dwudniową wycieczkę do Krakowa. Program był bardzo obfity i jak się okazało w praktyce – wyczerpujący. Ale naprawdę, warto było pojechać!

Trzeba zaznaczyć, że oprócz integracji, przede wszystkim była to wycieczka naukowa. Już bowiem w autobusie na a4 okazało się, że niektórzy czytali “Pana Tadeusza”, aby zdążyć przed wrześniem!

Pierwszym etapem wycieczki był zakon benedyktynów w Tyńcu. Oprócz zwiedzania klasztoru, uczestniczyliśmy w warsztatach na temat książek i czytania. To było ciekawe spotkanie, w trakcie którego na godzinę zamieniliśmy się w średniowiecznych skrybów i pisaliśmy na tabliczkach glinianych, ale także gęsimi piórami. Poszło nam tak dobrze (szczególnie Julce), że otrzymaliśmy piękne certyfikaty.

Następnie z naszym szalonym przewodnikiem, panem Zbyszkiem o niecodziennym poczuciu humoru, mieliśmy okazję odkryć multikulturowość Krakowa, spacerując po żydowskim Kazimierzu. Zwiedziliśmy więc synagogę Remuh wraz z przylegającym do niej kirkutem (oczywiście panowie musieli nałożyć na głowy jarmułki – niektórym w nich było do twarzy), spróbowaliśmy żydowskiej kuchni, posłuchaliśmy wspaniałej muzyki. Po obiadokolacji udaliśmy się na spektakl teatralny do teatru im. Juliusza Słowackiego. W “Chorym z urojenia” oklaskiwaliśmy plejadę krakowskich aktorów, w tym znanego wszystkim ze “Świata według Kiepskich” Ferdka, czyli Andrzeja Grabowskiego. Potem już był świetny hotel i oczekiwany odpoczynek. I tak minął dzień pierwszy.

Drugiego dnia po megapysznym i obfitym śniadaniu pojechaliśmy do Ogrodu Doświadczeń im. S. Lema. No i to było coś niesamowitego! Niezwykłe zadania, które tam wykonywaliśmy pokazały nam, że przedmioty ścisłe mogą być ciekawe i przydatne w życiu. Nagle obudził się w nas pęd do nauki. Albo popęd…? Tak czy siak, okazało się, ku zaskoczeniu wszystkich, że jesteśmy świetni z fizyki!

Potem odwiedziliśmy Wawel, rynek, bazylikę Mariacką i sto milionów innych kościołów. Gdy po przerwie obiadowej wróciliśmy do autokaru, padaliśmy z nóg… Wszyscy zapadli w błogi sen. Gdy się obudziliśmy, byliśmy już pod szkołą.

To były udane dwa dni. Jako że zachowywaliśmy się nienagannie, to może w przyszłym roku uda się nam pojechać znowu na wycieczkę, ale tym razem trzydniową…?

Zobacz relację zdjęciową na Facebooku

Podobne Posty